Większość poradników o górskich wędrówkach każe ci kupić buty za tysiąc złotych i kurtkę za kolejne dwa. Bzdury. Sam chodzę po polskich lasach od piętnastu lat i wiem, że kluczem jest wiedza, nie sprzęt. Oczywiście, porządne obuwie się przyda, ale nie musisz od razu iść do sklepu z cenami jak za samochód. Zanim wydasz pierwszy grosz, sprawdź, co już masz w szafie. I poszukaj informacji w miejscach, które nie są nastawione na sprzedaż. Na przykład na stronach takich jak www.batorzski.pl znajdziesz praktyczne opisy tras i triki, które nie wymagają nowego plecaka. Chodzi o to, żeby zacząć, a nie czekać na idealny ekwipunek.
Planowanie trasy bez mapy topograficznej
Wiele osób rezygnuje z wyjścia, bo nie ma aplikacji z GPS-em. A wystarczy zwykła kartka i długopis. Polskie nadleśnictwa publikują bezpłatne mapy w formacie PDF na swoich stronach. Wydrukujesz je w kiosku za dwa złote. Zaznacz na niej punkty orientacyjne: charakterystyczne drzewa, rozwidlenia szlaków, miejsca z wodą. Nawet w gęstym lesie znajdziesz drogę, jeśli spojrzysz na słońce i zapamiętasz kierunek. Prosty kompas kupisz za piętnaście złotych w sklepie wędkarskim. Działa lepiej niż smartfon z rozładowaną baterią.
Ubranie, które już masz w szafie
Nie musisz kupować polarów w supermarkecie. Weź starą bluzę z bawełny. Kiedy zrobi się chłodniej, włóż pod nią koszulkę z długim rękawem. Warstwy działają nawet w tanich ciuchach. Spodnie dresowe są spoko, jeśli nie masz w planie brnąć po kolana w błocie. W deszczową pogodę zwykły płaszcz przeciwdeszczowy za pięć złotych z sieciówki ochroni cię lepiej niż wodoodporna kurtka, która nie oddycha. Tylko nie ubieraj się na bawełnę, gdy ma padać – mokra bawełna szybko wychładza. Lepiej poliester z second-handu.
Co zjeść po drodze zamiast drogich batonów energetycznych
Sieci marketów chcą ci wcisnąć baton za osiem złotych, który smakuje jak trociny. Ja biorę na wycieczkę jabłka, garść orzechów i kanapkę z serem. Zajmują tyle samo miejsca, a kosztują ułamek ceny. Do tego termos z herbatą. Jeśli idziesz na cały dzień, wystarczy to, by nie paść z głodu. Unikaj słodkich napojów – odwadniają. Woda z kranu w butelce wielorazowego użytku jest najtańsza i najzdrowsza. Zatrzymaj się nad strumieniem, żeby uzupełnić zapasy, ale tylko jeśli znasz źródło – w górach zdarzają się zanieczyszczenia.
Jak nie zgubić się w lesie bez drogiego GPS-a
W lasach nizinnych łatwo stracić orientację. Nie panikuj. Zatrzymaj się i rozejrzyj. Znajdź punkt, który widziałeś przed chwilą – może przewrócone drzewo albo kamień. Potem sprawdź, skąd przyszedłeś. W Polsce szlaki są oznakowane kolorowymi pasami na drzewach. Czerwony to główny, żółty łączy mniejsze trasy. Jeśli ich nie widzisz, idź w dół zbocza – zwykle prowadzi do strumienia lub drogi. Noś w kieszeni małą latarkę za kilka złotych, nawet w dzień. Zaskoczy cię zmrok, a latarka w telefonie nie zawsze działa, gdy bateria pada.
Sprzęt, który naprawdę warto mieć – nie musi być nowy
Nie mówię, że wszystko jest zbędne. Są trzy rzeczy, które kupisz używane i będą działać latami. Oto one:
- Plecy – sklep z używanym sprzętem outdoorowym lub olx. Za sto złotych dostaniesz plecak, który służył komuś dziesięć lat, a jeszcze wytrzyma drugie tyle. Ważne, żeby miał pas biodrowy, który odciąża ramiona.
- Buty – nie muszą być górskie. W lesie nizinnym zwykłe buty trekkingowe z drugiej ręki wystarczą. Kup na wymianę w lokalnej grupie. Unikaj tych z przeciekami – sprawdź, czy podeszwa nie odchodzi.
- Nóż – mały scyzoryk za kilka złotych. Przyda się do krojenia chleba, otwierania konserw albo przycinania gałęzi. Nie potrzebujesz macho noża za pięć stów.
Resztę znajdziesz w domu. Stary koc zamiast maty do siedzenia. Apteczka z bandażami z drogerii. Worek na śmieci jako ochrona przed deszczem dla plecaka. Wystarczy.
Kiedy naprawdę warto wydać pieniądze
Są sytuacje, w których tanie zamienniki zawodzą. Jeśli chodzisz po Tatrach w zimie, raki i czekan muszą być porządne – używane też są spoko, ale sprawdzaj je przed wyjściem. Albo gdy planujesz nocleg w lesie – śpiwór z syntetyku z marketu ogrzeje cię tylko do +15 stopni. Wtedy lepiej pożyczyć od znajomego. Zanim kupisz, zapytaj na forach. Polska społeczność outdoorowa chętnie doradzi. Unikaj markowych gadżetów, które obiecują cuda – często to zwykły marketing. Najlepszy sprzęt to ten, który nosisz od lat i wiesz, jak działa.

